Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach – czyli jaka?

Terapia kojarzy się często z drążeniem problemu i życiowych trudności przez wiele spotkań. Czasem już samo to odstrasza od jej rozpoczęcia.
Bo czujesz, że od ciągłego mówienia o problemie wcale nie jest Ci lepiej, a tylko gorzej.
Bo to kłóci się z tym czego potrzebujesz – chcesz się otrzepać i iść dalej, w końcu wziąć oddech i żyć.
Bo masz już dość wałkowania tego tematu, ale równocześnie potrzebujesz aby ktoś Cię naprawdę wysłuchał i wskazał drogę.

Pracuję w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Jak sama nazwa podpowiada, większy nacisk kładę więc na wspólne poszukiwanie sposobów radzenia sobie. Koncentruję się na umożliwieniu Ci zaspokojenia Twoich potrzeb, mimo trudnej sytuacji – jaka by nie była.
A co z problemem? Nie pomijam go, nie umniejszam – rozmawiamy o nim tyle, na ile Ci to służy, a mi daje obraz sytuacji, z którą się zmagasz. Wszystko by móc realnie Ci pomóc.

No dobra, ale czy to skuteczne? Tak bez kozetki? Czy to nie za „płytka” forma rozmowy? Taki coaching bardziej?

TSR to forma terapeutyczna przebadana w szeregu badań i analiz pod kątem skuteczności. Ma zastosowanie w każdym obszarze problemowym – m.in. w terapii depresji, zaburzeń lękowych, emocjonalnych, czy w terapii małżeńskiej. Badania dowodzą, że jest skuteczna w takim samym stopniu, jak inne, tradycyjne nurty terapeutyczne (poznawczo-behawioralny, systemowy, Gestalt etc.).

Chcesz poczytać więcej na ten temat? Odsyłam na stronę Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, sekcja TSR: http://ptp-psr.pl/skutecznosc-tsr-badania/

Co ma wspólnego mama ze świstakiem?

Co dzisiaj za dzień? Zresztą, w sumie co za różnica, każdy jest taki sam. Twoje życie to ciągły Dzień Świstaka. Doskonale wiesz co będziesz robić jutro, pojutrze – ciągle to samo. Największe zaskoczenie to dla Ciebie kupa koloru innego niż zwykle, a atrakcja miesiąca to wyprawa na szczepienie. Równocześnie masz poczucie, że niczego nie możesz zaplanować i tak naprawdę zrobić. I jak tu nie utonąć we frustracji? Czasem masz wrażenie, że jedyne co masz, to masz dość.

Droga Mamo, słyszę jak Ci trudno.
Zatrzymaj się na chwilę. Posłuchaj siebie.
Czego potrzebujesz? Za czym tęsknisz? Złap to, określ, nazwij.

Wyobraź sobie, że jutro rano budzisz się, a Twój osobisty Dzień Świstaka minął.
Po czym to poznajesz, jeszcze będąc w łóżku?
Co robisz?
Jak wygląda Twój dzień?
Co czujesz?
Jak to wpływa na Twojego malucha i Twoich bliskich?

Jestem pewna, że od razu poczułaś różnicę pod skórą. Bardzo bym chciała żebyś to poczucie w sobie zatrzymała. Zatrzymała i pomyślała co z tego możesz przenieść na jutro lub jeszcze dziś? Jeden element, który da Ci przyjemność i odskocznię. Coś, co odmieni np. Twój poranek lub wieczór.

Masz to?

To mocno trzymaj, bo mam dla Ciebie zadanie. Tak, tak – wiesz jakie 🙂 Zaplanuj jak to zrobisz i wprowadź to w swoje życie. Nie kiedyś – jutro rano. Zamień tęsknotę na radość.

I w końcu – pamiętaj, że w Dniu Świstaka – jakkolwiek by nie wyglądał, to my tworzymy interpretację tego, co się zdarzyło – czy spodziewamy się dalszej zimy, czy wyglądamy słońca.
I tego słońca nam bardzo życzę!

Gdzie ta normalność?

Tęsknię za normalnością.
Normalności mi trzeba, choć troszkę.
Chciałabym nadal prowadzić normalne życie.

Przeszło Ci kiedyś przez myśl coś takiego?


A czym jest dla Ciebie normalność? To większa swoboda, możliwość realizacji swoich planów? Wolność?

Twoją normalnością są teraz pewne małe rączki, dla których Ty i Twoja bliskość jest całym światem. A to, czego Ci brak to może wspomniana już swoboda i wolność, możliwość zaplanowania czegokolwiek – normalność masz, tylko nową.

A co za różnica jak to nazwę? Co to zmienia? I czy to znaczy, że mam siedzieć w domu i zrezygnować z siebie, bo taka jest teraz moja normalność?

Skąd, wręcz przeciwnie! To ma Ci ułatwić poszukiwanie rozwiązań i sposobów działania. Bo co to jest normalność? Dla każdego coś innego, mało konkretna wizja. A co to jest większa swoboda? W czym się przejawia? Aaa tu już możemy znaleźć coś namacalnego – wyjście na kawę z przyjaciółką, pójście na window shopping (albo po prostu shopping) do galerii, możliwość przeczytania kilku stron książki w towarzystwie ciepłej kawy? Mając konkretniejszy cel o wiele łatwiej stworzyć plan działania aby go osiągnąć.
A na dodatek – tęsknota za normalnością często niesie ze sobą uwierające poczucie braku, smutek i brak komfortu w „nowym życiu”. Nie tego chcemy na co dzień. Tęsknota za odpowiednio nazwaną – swobodą i kawą z przyjaciółką jest zdecydowanie łatwiejsza do oswojenia i sprzyja planowaniu i działaniu.

To co? Nazwij to, czego potrzebujesz, co da Ci komfort i wytchnienie. Pomyśl jak możesz to osiągnąć, jak to zaplanować. Zaakceptuj nowe, swoją nową normalność, swoją nową siebie. Ale z siebie i swoich potrzeb nie rezygnuj – także dla dobra swojego malucha.

Jak to jesteś zmęczona?

Ja to musiałam skrobać marchewkę, rozgniatać ziemniaczki i gotować zupki sama! Sama sprzątałam cały dom, zawsze miałam posprzątane – o, to bardzo ważne przy dziecku! Pieluchy tetrowe tylko były, trzeba było je prać, gotować, prasować – wiesz ile z tym pracy było? A to musiało być przecież zrobione, zawsze poprane miałam, a przecież na tarce się kiedyś prało! A Ty to przecież masz pampersy, słoiczki, robota odkurzającego, pralkę elektryczną. Oj, o wiele łatwiej masz, nie to co ja kiedyś!

Znasz to?

Ani to wspierające, ani motywujące. Przywołuje przekonania o tym, że sobie nie radzisz, robisz coś źle. A w zasadzie, to że bardzo mało robisz i nie masz w ogóle prawa być zmęczona. Deprecjonuje Ciebie i Twój trud, jaki codziennie wkładasz w ogarnięcie całej złożonej rzeczywistości.

Obie wiemy jak jest i jak wygląda Twój dzień, ilość Twojej pracy i zadań.

Ale to czasem nie wystarczy by nie zgubić rezonu. Potrzebne są także wspierające i doceniające Cię osoby w Twoim otoczeniu. Sieć wsparcia, która nie podda pod wątpliwość co robisz, ile robisz i dlaczego właśnie tak.

Jak więc o siebie w tym zadbać?

Pomyśl kto jest dla Ciebie prawdziwym oparciem. Kto dobrze Cię zna, wie jak wygląda Twoja codzienność, kto Cię docenia. Wypisz sobie takie osoby na kartce – to Twoja osobista sieć wsparcia. I nawet jeśli dotąd tak tego nie postrzegałaś – to Twój ogromny zasób i „zaplecze”.

A co z komentującymi? Zawsze, w każdej sytuacji, warto rozważyć rozmowę. Opowiedzenie jak się czujesz gdy coś takiego słyszysz, może nawet dopytanie czy rzeczywiście tak ta osoba widzi Twój wkład w opiekę nad dzieckiem? Zaznacz, że to, co słyszysz w żaden sposób Cię nie wspiera.
Jeśli jednak to nie przyniesie efektu – zadbaj o siebie, o swoje dobro. Rozluźnij kontakty z takimi osobami, ogranicz liczbę rozmów. Pamiętaj jednak, że nie jest to rozwiązanie długofalowe – nie rozwiąże problemu u jego źródła, nie zwróci uwagi tej osobie na Twoje odczucia, nie skłoni do refleksji.

Możliwości jest kilka – na pewno sama czujesz, co może przynieść w Twojej sytuacji najlepsze rezultaty – idź za tym, co jest Ci najbliższe. Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież, jak śpiewał Kazik. Bo o to tu przecież chodzi – aby rozwiązanie działało.